Kategorie: Wszystkie | festiwale | film | media | różne | sztuka | teatr
RSS
środa, 21 maja 2008
Odwołana wystawa w Toruniu
Zelektryzowała mnie informacja dotycząca wystawy Przemysława Obarskiego „Pole energetyczne”, która miała zostać wczoraj otwarta w toruńskiej Wozowni. Ale otwarcia nie będzie.

Dlaczego?

Bo jednemu człowiekowi, a mianowicie Markowi Żydowiczowi, nie spodobało się zaproszenie.


Z fotografii na tym zaproszeniu oraz z zamieszczonego na nim tekstu, ów człowiek wywnioskował, że wystawa propaguje faszystowską ideologię. Ten człowiek nie jest byle kim. Przy jego liście do Marszałka Województwa Piotra Całbeckiego, który opublikowała „Gazeta Wyborcza”, wskazano, że jest on szefem Fundacji Tumult i dyrektorem Festiwalu Camerimage.

Nie będę udawać, że nie wiedziałam wcześniej, kim jest Żydowicz, ale tym bardziej przykre jest to, że ktoś znany w środowisku kulturalnym, potrafi zaprezentować taką ignorancję i sięga do tak niecnych argumentów, jak te, które pojawiają się w jego liście.

Jakie to argumenty?

W pierwszym zdaniu do marszałka, Żydowicz podkreśla swoją negatywną ocenę projektu wystawy otwarcia Centrum Sztuki Współczesnej w Toruniu. Pisze, że z trudem utrzymuje spokój i milczenie. Najdziwniejsze jest to, że Galeria Sztuki Wozownia i nowopowstające Centrum Sztuki Współczesnej to dwie zupełnie odrębne od siebie instytucje, więc, chciałoby się zapytać: „co ma piernik do wiatraka?”. I dlaczego pojawia się tu ciężki argument, że Toruń pretenduje do tytułu "Anty-Stolicy Kultury Europy"?

Toruń ma inne powody do wstydu, ale powstające tam Muzeum Sztuki Współczesnej jest absolutnym pozytywnym wyjątkiem w Polsce, a proponując otwarty na problematykę polskiej sztuki współczesnej program, ma szansę stać się jednym z najważniejszych ośrodków artystycznych w tym kraju. I raczej wstydliwe jest to, że ktoś związany z kulturą te fakty podważa, sugerując jakieś nieczyste interesy („Pomijam fakt, w jaki sposób to się odbywa”). To takie polskie – chciałoby się powiedzieć: żadnych konkretnych argumentów, jedynie insynuacje i stwarzanie negatywnej atmosfery.

Następnie Żydowicz podkreślając, że jest przeciwko cenzurze (sic!), domaga się od marszałka zdjęcia z kalendarza imprez Galerii Sztuki Wozownia wystawy „Pole energetyczne”.

Pisałam, że Żydowicz ujawnia swoją ignorancję, bo swastyka, do której się odwołuje, jak wiemy, pojawiała się już w sztuce prahistorycznej, na najstarszych zachowanych zabytkach występuje w różnych kulturach, mając przede wszystkim znaczenia związane ze szczęściem i symbolizując słońce, również odnoszące się do płodności. Jak powiedziała mi Ola Polisiewicz, swastyka była symbolem Wenus.

Oczywiście różne znaczenia przypisywane są  temu, w którą stronę zgiete są jej ramiona. Ale nie ma sensu teraz tych znaczeń rozważać, odsyłam do historii swastyki opisanej chocby na Wikipedii.


Swastyki na rytualnym wózku z połowy II tysiąclecia p.n.e., (znalezionym w Vrsac)

Jest popularnym symbolem w buddyzmie i hinduizmie. W Polsce swastyka używana była jako ornament przede wszystkim w dekoracjach architektury i pomników zakopiańskich.


Swastyka na Kamieniu Mieczysława Karłowicza, niedaleko Czarnego Stawu Gąsienicowego w Tatrach

Wydawałoby się, że jest to ogólnie znana historia. Tymczasem Żydowicz pisze:  

“Na zaproszeniu na wspomnianą prezentację, które trafiło w moje ręce przypadkowo, czytam: „ideą główną prezentacji jest rehabilitacja motywu swastyki oraz krzewienie pozytywnego wizerunku tego symbolu («przynoszącego szczęście »)”. W kraju, w którym kilka milionów istnień ludzkich (w szczególności Polaków i Żydów) uległo zagładzie, która przyszła pod sztandarami ozdobionymi tym symbolem, jakakolwiek próba artystycznego rehabilitowania tego znaku jest wyrazem ekstremalnej nieczułości, totalnej ignorancji, najwyższego braku szacunku dla cierpienia, bólu i ludzkiej tragedii! Sprawa genezy i ewolucji znaczenia symbolu swastyki powinna pozostać w gestii historycznych rozważań, a nie pseudoartystycznej prowokacji pod hasłem rehabilitacji! Po co? Dlaczego? Dla kogo? Chyba tylko dla egoistycznego (po trupach) zwrócenia uwagi na siebie („artystę” i „galerię”).”

Ważne jest również to, że nawet, jeśli swastyka choćby w Niemczech jest zakazana choćby jako symbol nazistowski, to w sztuce pojawia się jako cytat, odwołanie, a nie jako element danej ideologii.

Bo ignorancja Żydowicza dotyczy nie tylko historii symbolu swastyki, dotyczy również sztuki współczesnej. Według jego argumentacji, prace, które używają symbolu swastyki, są pracami propagującymi faszystowską ideologię. A więc za takie należałoby uznać np. prace Zofii Kulik, Zbigniewa Libery, Grzegorza Klamana, Leszka Knaflewskiego i innych.

Ten symbol jest używany w sztuce współczesnej w różnych kontekstach, ale sugerowanie, że praca, która używa symbolu swastyki jest pracą propagującą faszyzm, jest naprawdę myśleniem karkołomnym i pokazującym całkowitą niewiedzę na temat współczesnej ikonografii oraz analizy ikonosfery dokonywanej przez artystów.

Najgorsze w tym wszystkim jest to, że nie dowiemy się już, jakie znaczenia mają prace Obarskiego. Bo ich po prostu nie zobaczymy. Bo nawet, gdyby artysta ujawniał swoje fascynacje ikonografią faszystowską, to rozmowa na ten temat mogłaby się zacząć dopiero wtedy, gdyby te prace zostały pokazane; dopiero gdybyśmy znali wystawę, a nie jedynie zaproszenie.

Zresztą zastanawiam się, czy w przypadku tego zaproszenia, większego problemu nie wywołuje to, że ukazana na tle swastyki osoba, przedstawiona jest w pozie ukrzyżowanego Chrystusa. Ale to już jest inny temat.

A tak, kolejny raz jakiś problem zostaje zamieciony pod dywan. Kolejny raz, ktoś chce decydować za innych, co mogą oglądać, a czego nie. Pisałam w ostatnim Nieregularniku Indeksu 73, że należy przypomnieć, że galerie publiczne powinny reprezentować interes publiczny, a nie interes jakichś ugrupowań czy pojedynczych osób (w tym przypadku interes pana Żydowicza). To ja sama powinnam decydować, co mam myśleć o pracach artystycznych i nie życzę sobie, żeby decydował za mnie na przykład pan Żydowicz.

Dlatego nie rozumiem, na jakiej podstawie Galeria odwołała otwarcie tej wystawy. W oświadczeniu, jakie wydała Wozownia, napisano, że wystawę odwołano w związku z atmosferą sensacji i prowokacji, ale to marne wytłumaczenie. Ze sztuką nowoczesną ta atmosfera wiąże się bardzo często, sztuka bywa niezrozumiana, ma różne odczytania, wzbudza emocje. Ale przecież nie ma w tym niczego złego. Wręcz odwrotnie. Kontrowersyjna sztuka wskazuje często na nierozwiązane społeczne problemy. Gorsze jest według mnie to, że wiele instytucji uginając się pod ciężarem oskarżeń, wskazówkami „przychylnych” urzędników, tak naprawdę uderza w artykuł 73 Konstytucji RP mówiący o wolności korzystania z dóbr kultury. Galerie, odwołując wystawy, bronią najczęściej swojego interesu. Tkwią w swego rodzaju klinczu. Ale to bardzo złudne myślenie, że obroną interesu galerii może być pogwałcenie prawa konstytucyjnego.

sobota, 17 maja 2008
Indeks 73. Nieregularnik Wolnej Kultury

Już jest!!!! Indeks 73. Nieregularnik Wolnej Kultury. Pierwszy numer.



A w nim:

Kronika Wypadków Cenzorskich w polskiej sztuce po 1989 r.
Ponad 80 udokumentowanych przypadków interwencji cenzorskich, donosów, nacisków i gróźb od początku lat 90. po dzień dzisiejszy. dalej

Roman Pawłowski
Cenzura. Reaktywacja.
Po 1989 r. żyliśmy w naiwnym przeświadczeniu, że w Polsce nareszcie zapanowała autentyczna wolność słowa i twórczości artystycznej. Okazało się, że to tylko złudzenie. dalej

Iza Kowalczyk

Między rynkiem a dogmatem. Sztuka w podwójnym wiązaniu. Nie jest prawdą, że rynek prowadzi do większej wolności artystycznej. Przeciwnie: obiecując wyzwolenie z ograniczeń obyczajowych, nakłada inny przymus - konsumpcji. dalej

Ewa Majewska
Kolczyk w pępku nastolatki, czyli o fetyszyzacji seksualności dziecięcej na użytek cenzorskiego prawodawcy.

Czy zaostrzenie przepisów przeciwko pornografii rzeczywiście rozwiąże problem przemocy seksualnej wobec dzieci i młodzieży?

dalej

Jarosław Lipszyc

Wolna Kultura
Tekst wkrótce
dalej

Lidia Makowska
O inicjatywie Indeks 73.
Dlaczego bronimy wolności twórczej? Dlaczego chcemy odbudować domenę publiczną i uwolnić dostęp do kultury? Jaką mamy strukturę, metody działania i do czego zmierzamy? dalej

Autorki i autorzy Nieregularnika
dr Izabela Kowalczyk, Jarosław Lipszyc, dr Ewa Majewska, Lidia Makowska, Daniel Muzyczuk, Roman Pawłowski (redaktor prowadzący)

środa, 02 kwietnia 2008
Indeks 73 działa!

Jakiś czas temu z powodu braku czasu zarzuciłam uzupełnianie tego bloga.

Ale problem istnieje, dotyczy różnych sfer kultury.

Czy wiecie, że niektóre stacje telewizyjne wycinają fragmenty filmów ze względu na rzekomą „nieobyczajność”?

Dotknęło to ostatnio „Gorączkę” Agnieszki Holland i „Perłę w koronie” Kazimierza Kutza, które w zmienionej nieco wersji zostały wyemitowane w Telewizji „Puls”.

Zdarza się to nawet w telewizji publicznej. Ta emitowała jakiś czas temu znakomity serial komediowy pt. „Mała Bretania”. No i również niektóre odcinki dotknęły cenzorskie nożyce. Otóż jeden z głównych protagonistów grał „jedynego geja” w miasteczku, który był jedyny do czasu, gdy okazało się, że gejem jest również miejscowy ksiądz. Ale polscy telewidzowie tej sceny już nie zobaczyli, ponieważ została wycięta.

Piszę o tym w związku z inicjatywą obywatelską na rzecz wolności twórczej noszącą nazwę „Indeks 73”. W nazwie tej zawarte jest nawiązanie do art. 73 Konstytucji Rzeczpospolitej Polskiej, w którym zapisano: „Każdemu zapewnia się wolność twórczości artystycznej, badań naukowych oraz ogłaszania ich wyników, wolność nauczania, a także wolność korzystania z dóbr kultury”.

Nie będę się tu rozpisywać, więcej informacji na temat tej inicjatywy, a także na temat takich akcji jak „Uwolnić Kubusia Puchatka” znajdziecie na blogu „Indeks 73”.

Bardzo się cieszę, że taka inicjatywa ruszyła, bo tak naprawdę wszelkie zamachy na ten artykuł Konstytucji RP godzą chyba najbardziej w nas jako odbiorców kultury, w naszą wolność dostępu do dóbr kultury, zakładają naszą niezdolność do oceny, brak wrażliwości, podatność na moralne zepsucie i co tam jeszcze!

Zbyszek Libera mówił kiedyś, że artyści jakoś sobie poradzą, nawet, jeśli zabroni im się tworzenia sztuki, ale można się zastanawiać, czy bez sztuki poradzi sobie społeczeństwo. Bardzo lubię tę jego wypowiedź, nawet, jeśli brzmi nieco dramatycznie ;-)

poniedziałek, 19 marca 2007
Bytomska "Kronika" zagrożona
Absurdu ciąg dalszy, tym razem zła okazała się bytomska Galeria "Kronika".

Za "Gazetą Wyborczą":

Czy wywiad z homoseksualistą to sztuka?

Łukasz Kałębasiak
2007-03-16, ostatnia aktualizacja 2007-03-16 20:34

Bytomskim radnym nie podoba się program Kroniki - jednej z najlepszych galerii sztuki współczesnej w Polsce

Zobacz powiekszenie
Fot. Tomasz Wajsprych / AGENCJA
Bytomscy radni wolą, by w galerii Kronika wystawiali swoje obrazy lokalni twórcy, niż uznani artyści
ZOBACZ TAKŻE
Już drugi raz w ciągu ostatnich 12 miesięcy komisja kultury, edukacji, sportu i rekreacji rady miejskiej przeniosła się na parę godzin do Kroniki. Najpierw w czerwcu 2006 r. galerią zainteresowali się radni poprzedniej kadencji. Powodem był pokazany przez parę godzin na wernisażu wystawy "Bad News" kontrowersyjny plakat z papieżem Benedyktem XVI autorstwa czeskiej grupy Guma Guar. Radni uznali wtedy Kronikę za miejsce ważne dla Bytomia, ale zasugerowali, żeby galeria nie była "jednokierunkowa w prezentowaniu sztuki współczesnej".

Tym razem wizytę poprzedził wywiad, jaki nowa przewodnicząca komisji Danuta Skalska udzieliła "Życiu Bytomskiemu". Zarzuciła w nim Kronice, że jest to "instytucja bardzo nieruchawa", w której "odbywają się 2-3 imprezy w miesiącu". W trosce o finanse publiczne zakwestionowała celowość wydania 29 tys. zł na "projekt realizowany w Skopje". Oceniła też, że to, co się w niej dzieje, nie jest "sztuką z górnej półki".

Problem w tym, że co miesiąc w Kronice ma miejsce kilkanaście warsztatów, koncertów, spotkań i wykładów. "Projekt w Skopje" to planowana na kwiecień wystawa macedońskich artystów w Bytomiu, a Kronika to jedno z najwyżej ocenianych centrów sztuki współczesnej w Polsce. Od lat promuje najnowsze zjawiska w kulturze, prezentowała sztukę czołówki polskich artystów współczesnych i współpracuje z wieloma instytucjami i fundacjami w całej Europie. W wydanym właśnie prestiżowym "Słowniku młodej polskiej kultury. Textylia bis" Bytom jest wymieniany 42. raz, w tym 41 razy w kontekście Kroniki.

W czwartkowy wieczór radni byli jednak umiarkowanie zainteresowani osiągnięciami galerii - Skalska próbowała skrócić krótką prezentację dyrektora programowego Kroniki Sebastiana Cichockiego. Po dokładnym zapoznaniu się z wydatkami Bytomskiego Centrum Kultury na Kronikę zaczęli oceniać jej aktualną działalność.

- Byłem tu cztery lata temu i na ścianach było wtedy pełno obrazów. Teraz jest tu pusto. Czy nie lepiej spróbować iść w innym kierunku? Stworzyć stałą ekspozycję, powiesić na ścianach prace naszych artystów, coś się będzie działo - mówił radny Mieczysław Kucharski, stojąc w środku wystawy "Dom i praca" krakowskiego artysty Piotra Jarosa.

- Nasza galeria jest instytucją służącą przede wszystkim publiczności, a nie małej grupie lokalnych twórców. Przepustką do Kroniki nie jest miejsce urodzenia, lecz kreatywność i chęć dialogu - broni programu galerii Cichocki.

Jeszcze więcej emocji wywołała dyskusja nad wydaną niedawno przez Kronikę i Korporację Ha!art. książką Artura Żmijewskiego "Drżące ciała". To seria wywiadów Żmijewskiego z najważniejszymi polskimi artystami nurtu krytycznego: Katarzyną Kozyrą, Pawłem Althamerem czy Zbigniewem Liberą. Książka wyraźnie nie spodobała się radnemu Piotrowi Patoniowi. - Wywiad z homoseksualistą nazywacie sztuką? Podręcznik dla gejów wydajcie! - rzucił w ferworze dyskusji, nawiązując do zamieszczonej tam rozmowy z Andrzejem Karasiem, zdeklarowanym homoseksualistą. Zainteresowani tym rodzajem sztuki zagłosowali już jednak portfelami - nakład "Drżących ciał" wyczerpał się. Problem mogą z tym mieć studenci historii sztuki Uniwersytetu Warszawskiego, który wpisał książkę na listę lektur.

Władze Bytomia uważają, że konflikt może pomóc zakończyć powołanie przy Bytomskim Centrum Kultury rady programowej. - Skoro większość instytucji zajmujących się kulturą takie rady ma, widocznie jest to potrzebne - powiedziała wiceprezydent Bytomia Halina Bieda, która ogłosiła w czwartek ten pomysł. Rada miałaby się składać z autorytetów w dziedzinie kultury z całego regionu i mogłaby doradzać w sprawie programu BCK, w tym Kroniki.

- Jej powołanie uważam za dość rozsądne rozwiązanie, oczywiście jeśli znajdą się tam osoby bezstronne, z autorytetem, jak np. rektor ASP Marian Oslislo. Ogłoszenie tego pomysłu bez konsultacji z naszą instytucją to jednak kolejny dowód, że nie traktuje się nas jak równorzędnych partnerów - żali się Cichocki. Podkreśla, że działalność Kroniki jest już weryfikowana choćby przez Ministerstwo Kultury, które niemal regularnie przyznaje galerii granty. - Po spotkaniu komisji kultury w Kronice zostało we mnie poczucie rozczarowania. Nie usłyszałem żadnego pozytywnego słowa o naszej działalności, mimo całego naszego wkładu w kreowanie wizerunku Bytomia w Polsce i za granicą - mówi jej dyrektor programowy.
sobota, 10 lutego 2007
Zła Shunga

Pornograficzne obsesje radnego

(za: Gazeta Wyborcza)
Iwona Torbicka
2007-02-09, ostatnia aktualizacja 2007-02-09 15:34

Radny Krzysztof Mączkowski (PiS) nie lubi, kiedy sztuka wkracza w sferę seksualną. A już nie znosi, kiedy "promuje postawy homoseksualne". Jeśli dodatkowo jeszcze taką sztukę promuje się za miejskie pieniądze - to jest już skandal i interpelacja do prezydenta sama się pisze.

Zobacz powiekszenie
Fot. 
Jedna z reprodukcji ilustrujacych artykuł

Co ostatnio zbulwersowało radnego Mączkowskiego? Jak to, nie wiedzą Państwo! Przecież w mieście aż huczy. Oto "Gazeta Malarzy i Poetów", wydawana przez galerię Miejską Arsenał - w zabójczym nakładzie 400 egzemplarzy - wydrukowała tekst Sławomiry Raczyńskiej o japońskich obrazach erotycznych shunga. Mało tego - zilustrowała go dwoma przedstawieniami aktów homoseksualnych, zaczerpniętych ze współczesnych mang. I tu przegięła. Bo, nawet jeśli takie obrzydliwości mają miejsce we współczesnej sztuce Japonii, to po co o tym pisać. Po co w ogóle o tym mówić. I dlaczego, na Boga, za miejskie pieniądze! Jak szef Arsenału jest takim świntuchem, to niech sobie sam płaci za wydawanie pisma z obleśnymi obrazkami. A jeśli chce prowokować, to niech wyjdzie na ulicę (razem z zespołem, w którym pewno też więcej świntuchów niż porządnych ludzi) i biega z transparentami pełnymi pornograficznych treści. Pod warunkiem że płótno kupi za swoje pieniądze i pisaki czarne albo jakieś obleśnie kolorowe farbki - też. A tak w ogóle - co nas Japonia obchodzi? I co to za temat dla kwartalnika - sztuka Japonii? Był już taki jeden, co chciał z Polski zrobić drugą Japonię. Jak dobrze, że się nie udało! Faceci by teraz z facetami, a kobiety też między sobą... strach pomyśleć.

Nie wiem, co napadło panią Sławkę Raczyńską, że jej takie myśli po głowie chodzą i książki czyta też nie takie, jakie powinna. W dodatku - choć jest doktorantką na Uniwersytecie Jagiellońskim - to jakaś niedouczona. - Tekst napisała bardzo pobieżny, niepogłębiony - przekonywał mnie Mączkowski. Czy jakby pogłębiła albo postarała się o ilustracje heteroseksualne, Mączkowski byłby spokojniejszy? Nie, nie i jeszcze raz nie! - Bo to tematy intymne i trzeba z nimi postępować ostrożnie, w sposób wyważony - mówi Mączkowski. I najlepiej takie rozważania prowadzić za swoje pieniądze. - A w ogóle po co sztuka ma zajmować się tematami intymnymi? - pyta radny. - Jest tyle innych.

No właśnie... Tylko, jakie?
czwartek, 01 lutego 2007
sprawa Petera Fussa - C.D.

Dyrektor Galerii Robert Knuth pisze list otwarty do prezydenta Koszalina.
(No tak, ale prezydent miasta nie ma wpływu na prokuraturę....)


List otwarty do prezydenta Koszalina Mirosława Mikietyńskiego


Szanowny Panie Prezydencie,

25.01.07 w Galerii SCENA o godz. 18.00 otwarta została wystawa Petera Fussa
pod tytułem „Jesus Christ King of Poland”, która wywołała interwencję
policji i ekspresowe zamknięcie wystawy przez prokuratora. To
bezprecedensowe wydarzenie – po raz pierwszy w Polsce prokurator zamyka
wystawę z własnej inicjatywy – muszę skomentować z pozycji osoby
prowadzącej Galerię i zaniepokojonej nadgorliwością administracji, która
ogranicza wolność wypowiedzi sztuki ingerując w instytucje kulturalne.

Pragnę podkreślić, że wystawa Petera Fussa – z całym bagażem kontrowersji,
jakie wzbudziła - jest wyrazem nowoczesnego myślenia o mieście, problemach
współczesnej Polski i sztuki.

A sztuki współczesnej nie da się zamknąć w bezpiecznej przestrzeni galerii,
odizolować, pomniejszyć do wymiaru piękna. Ona chce mówić publicznie i taki
jest jej cel i sens. W Koszalinie – sztuka przemówiła w przestrzeni
publicznej – i zostało to zauważone i docenione w całej Polsce. Zamknięcie
wystawy przez prokuraturę i wszczęcie śledztwa w sprawie propagandy treści
nawołujących do nienawiści rasowej i religijnej jest oczywistym
nieporozumieniem. Dlatego wyrażam nadzieję, że będzie ono jak najszybciej
wyjaśnione, prace Fussa zwrócone na wystawę, a Galeria Scena ponownie
otwarta.

Celem artysty, który znany jest z działań zaangażowanych społecznie, było
zwrócenie uwagi publiczności na ksenofobię i postawy antysemickie ukrywane
najczęściej pod maską poprawnego patrioty i katolika. Tytuł wystawy
nawiązuje do głośnej inicjatywy posłów PiS „inkorporacji Chrystusa na króla
Polski”, która oficjalnie uczyniłaby Polskę państwem wyznaniowym. Artysta
dokonał w galerii SCENA prostego zabiegu: zrobił zrzuty z ekranu
„katolickich i patriotycznych” stron internetowych nawołujących do
nienawiści religijnej {„FRONDA”} oraz rasowej {„POLONICA.NET”} i umieścił
ich wydruki w galerii. Była tam m.in. lista żydów polskich obejmująca 2000
nazwisk przedstawiona przez redakcję tej strony, jako wrogów Polski.

To właśnie z tej listy Fuss wybrał 56 najbardziej znanych osób (m.in.
prezydenta, marszałka senatu i sejmu) i umieścił ich podobizny na wykonanym
przez siebie plakacie – wyklejonym w noc poprzedzającą otwarcie wystawy w
Galerii SCENA. Plakat, który był niezbędnym uzupełnieniem wystawy w Galerii,
stał się przyczyną stronniczego sformułowania zarzutów o znieważenie
konstytucyjnych organów RP. - Prokurator zdecydowała, że skoro na plakacie
są prezydent, marszałek senatu i wicepremierzy, to należy wszcząć śledztwo
- mówi mł. Aspirant Mariusz Łyszyk z KMP w Koszalinie (Policję powiadomiła
Marzena Sutryk, dziennikarka "Głosu Koszalińskiego".) Ostatecznie
odstąpiono od zarzutu obrazy organów RP, a śledztwo toczy się w sprawie o
propagowanie antysemityzmu.

Wystawa i szybkie jej zamknięcie spotkało się z ogromnym oddźwiękiem w
całej Polsce. Należy podkreślić, że komentatorzy nie mieli wątpliwości, co
do intencji artysty i organizatorów wystawy, które zostały odczytane, jako
kontrowersyjny, ale znaczący głos w walce z ksenofobią, rasizmem i
wrogością religijną.

Komentarze osób przedstawionych przez Fussa na plakacie są emocjonalne, ale
również pozytywne. Piotr Najsztub powiedział: „On ma rację, bo mówienie, że
w Polsce nie ma antysemityzmu, jest bzdurą”. Prof. Władysław Bartoszewski
dziwił się prokuratorskiej kwalifikacji czynu: - Ja nie czuję się obrażony.
Bycie Żydem nie jest zniewagą – powiedział dla „Dziennika”. Anonimowa
autorka na forum polskiej społeczności żydowskiej napisała: faktem jest, że
antysemityzm w Polsce istnieje i że są ludzie, którym hasło "Żydzi won z
katolickiego kraju" jest bliskie. I tylko tyle powiedział publicznie Peter
Fuss.”

Cała Polska patrzy na Koszalin i czeka na decyzję, co dalej z Galerią
SCENA?

Robert Knuth

www.galeriascena.pl



A warte polecenia są też wpisy na blogu artbloxa.
Szczególnie wywiad z artystą.




cenzura wystawy Petera Fussa

Ciekawa sprawa wydarzyła się w Koszalinie. Artysta street artu występujący pod pseudonimem Peter Fuss zaprezentował w Galerii SCENA wystawę „Jesus Christ King of Poland” (otwarta 25.01). Skopiował on fora internetowe prawicowej „Frondy” oraz „Polonica Net” wraz z publikowaną przez nich listą 200
nazwisk „żydów i osób pochodzenia żydowskiego”.

Ujawnił w ten sposób polski antysemityzm, coś, co jest już bardzo blisko faszyzmu. Na co niestety wciąż jeszcze w tym kraju przymyka się oczy. Wielu twierdzi, że tu żadnego antysemityzmu nie ma. Żadnych konsekwencji nie wyciąga się na przykład ze skandalicznych antysemickich wypowiedzi w Radiu Maryja, a co najwyżej uznaje się je za przejaw emocji. Stawia się pomniki Dmowskiemu, zapomina o zjadliwym antysemityzmie polskiej endecji, do której tradycji część polskiej prawicy tak chętnie się odwołuje.
Należałoby więc wreszcie zacząć rozmawiać o tych problemach.

Tymczasem wystawa Petera Fussa została zamknięta przez prokuraturę, a galeria – zaplombowana przez policję.

Głównym powodem był plakat, który Peter Fuss umieścił nielegalnie na jednym z billboardów w mieście. Na nim przedstawione były znane publicznie osoby, artyści, dziennikarze, politycy, którzy znaleźli się na wspomnianej już liście, a towarzyszył temu napis „Żydzi won z katolickiego kraju”.

Ciekawe jest to, że zostało to potraktowane nie jako głos w dyskusji, nie jako ujawnienie antyżydowskich nastrojów, ale właśnie jako propagowanie treści antysemickich...

„Gazeta Wyborcza” podała: „Plakat - na polecenie policji - został zaklejony przez pracowników firmy wynajmującej billboardy. Postępowanie w tej sprawie policja prowadzi na podstawie przepisów Kodeksu karnego, mówiących o znieważeniu funkcjonariusza publicznego. Grozi za to grzywna, ograniczenie wolności lub dwa lata więzienia”.

Tu już w ogóle sprawa się wikła. Wynika z tego, że zarzutem prokuratury jest to, że na plakacie znalazł się prezydent RP (zarówno obecny, jak i byli..). Kierujący Galerią Robert Knuth i Ryszard Ziarkiewicz piszą z kolei, że jedynym znanym im zarzutem wobec galerii jest nielegalne wyklejanie plakatu.

Wczoraj Piotr Piotrowski miał w Poznaniu ciekawy wykład na temat „Sztuki i demokracji”. Wskazał na to, że wolność wypowiedzi powinna stać zawsze na pierwszym miejscu, społeczeństwo powinno samo móc ocenić, co jest dobre, a co złe. Artysta powinien mieć prawo do bluźnierstwa oraz politycznej krytyki, a przestrzeń publiczna powinna być przestrzenią konfliktu. Również więc wypowiedzi antysemickie powinny mieć prawo bytu. Choć z drugiej strony – czy wolność wypowiedzi może być wartością uniwersalną, zawsze i w każdej sytuacji – pozostaje sprawą dyskusyjną. Ale to już problem bardziej teoretyczny.

W tym przypadku – wystawie i plakatowi powinna towarzyszyć dyskusja. Listy Żydów, homoseksualistów, wrogów narodu itp. wciąż krążą po internecie. Skąd biorą się te nastroje antysemickie, ksenofobiczne, skąd ta duchota i ciasnota? Skąd to myślenie? Wydaje się, że jest to przede wszystkim politycznie manipulowane, ale należy to pokazać, zanim będzie za późno.

Ja dostałam parę dni temu mejlik, w którym ktoś napisał mi tak: „Ja widze w Pani osobe zydowskiego pochodzenia, wam zawsze latwo szermowac haslami,ktore niechetnie widzicie w Izraelu. Prosze nas Polakow nie balamucic,ofiary Kamerunczyka Mola ulegly propagandzie nowej zydowskiej mysli z GW itd.,czyli staremu bolszewizmowi,opakowanemu w nowe slowa”.

W pierwszym momencie wydaje się to tak absurdalne, że zabawne, ale przychodzi refleksja – dlaczego ludzie mają takie około-faszystowskie poglądy, co robić, by zaczęli myśleć inaczej, by w ogóle zaczęli myśleć...

Czy można na te przejawy antysemityzmu i ksenofobii przymykać oczy, traktować je jako ekstremum, czy raczej nie można pozostawać na nie obojętnym? A może właśnie ujawniać? I wydaje się, że praca Fussa miała przede wszystkim za zadanie ujawnić i wytrącić z obojętności... Odczytana została jednak opacznie.

Brudy zamiecione pod dywan prędzej czy później i tak spod niego wylezą.

A oto oświadczenie Galerii:

Koszalin 26 stycznia 07


Oświadczenie
zespołu Galerii SCENA w sprawie zaplombowania galerii przez prokuraturę


Szanowni Państwo,
W dniu dzisiejszym prokuratura rejonowa w Koszalinie zamknęła Galerię SCENA
a
Robert Knuth i Ryszard Ziarkiewicz zostali wezwani na przesłuchania do
Komendy Policji w Koszalinie. Sprawa dotyczy wystawy Petera Fussa Jesus
Christ King of Poland, otwartej w czwartek 25.01.07 o godz. 18.00. W noc
poprzedzającą wernisaż Fuss wykleił na jednym z bilbordów w centrum miasta
plakat „Żydzi won z katolickiego kraju”.

Peter Fuss (pseudonim artystyczny) znany jest z nielegalnego wyklejania
plakatów na miejskich bilbordach lub miejscach szczególnie ważnych ze
względu na historię. Zajmuje się również malarstwem.
Zaprosiliśmy artystę do galerii w uznaniu jego języka, przesłania i metody
twórczej.
Fuss przygotował projekt ważny i wyjątkowo prosty. Skopiował strony
internetowego forum „Frondy” oraz „Polonica.Net”, która publikuje listę
2000 nazwisk „żydów i osób pochodzenia żydowskiego” – wrogów Polski. Lista
zaczyna się od Magdaleny Abakanowicz.
Na plakacie Fussa znalazło się 58 podobizn osób z listy wrogów ojczyzny
witryny „Polonica.Net”.

Jedynym (znanym nam) zarzutem wobec Galerii jest nielegalne wyklejenie
plakatu. Przesłuchania zespołu galerii odbędą się w sobotę o godz. 10.00 i
poniedziałek ok. godz. 11.00

Robert Knuth
Ryszard Ziarkiewicz

Szczegóły projektu:
www.peterfuss.com
www.galeriascena.pl


PS.
Jeśli uważasz, że jest to cenzura, działania wynikające ze strachu lub
służalczości administracji, a może nawet podyktowane przez urażone władze
kościelne – protestuj!
Wyślij mail do ratusza w Koszalinie lub dyrektorki wydziału kultury UM.
Wystarczy wkleić w temat wiadomości:
„protestuję przeciw zaplombowaniu galerii SCENA przez prokuratora”


dorota.pawlowska@um.man.koszalin.pl
um.koszalin@um.man.koszalin.pl


sobota, 18 listopada 2006
Przebrzmiała sprawa - czeska wystawa
Artykuł ze strony Bielskiej Gazety Internetowej:

Przebrzmiała sprawa - czeska wystawa

Wystawa "Shadows of Humor" już dawno zakończona. Galeria właśnie pakuje dzieła sztuki, żeby wysłać je do Czech. Razem z wystawą w świat powędruje opinia, że jednak jesteśmy prowincją kulturalną.

Gdy cała prasa huczała o decyzji prezydenta Zbigniewa Michniowskiego, któremu w Bielsku-Białej właśnie podlega kultura(!), o wyprowadzeniu z BWA instalacji Davida Czernego, uznaliśmy, że nawet nie będziemy komentować tak irracjonalnego zachowania urzędnika. Teraz, kiedy wystawa właśnie wyjeżdża z Bielska-Białej, na spokojnie i bez emocji warto jednak poświęcić kilka zdań temu tematowi.

Bo problem polega na tym, że nie była to pierwsza lepsza wystawa. Była to wystawa zagraniczna, której - na nieszczęście - kuratorem był William Hollister, Amerykanin, mieszkający obecnie w Czechach, a na dodatek dość znany na świecie krytyk i historyk sztuki. Z dużym prawdopodobieństwem możemy więc przyjąć, iż decyzja prezydenta-cenzora Michniowskiego o wyprowadzeniu "Sharka" ze stolicy Podbeskidzia nie zostanie w świecie sztuki (i to międzynarodowym) niezauważona. Urzędnik zadbał o światowy rozgłos dla Bielska-Białej. Inna sprawa, czy ten rozgłos dobrze nam zrobi.

Wszelkie wątpliwości co do słuszności podjęcia decyzji rozwiewa wyjaśnienie Zbigniewa Michniowskiego jakie opublikowano w na stronie internetowej "Magazynu Sztuki". Wyprowadzenie instalacji nastąpiło ponieważ "....nie mamy obowiązku prezentowania w Galerii finansowanej z publicznych pieniędzy wszystkiego, co artyści stworzą. (...) praca "Shark" jest dostępna do oglądania w prywatnej galerii i nikt, kto czuje potrzebę zaznajomienia się z tym dziełem nie będzie miał problemów z dostępem do niego..."

Rozumiem, że dla prezydenta Michniowskiego przeniesienie dzieła Czernego do Cieszyna nie stanowiło żadnego problemu i każdy bielszczanin mógł wsiąść w samochód, rower lub autobus i "Sharka" zobaczyć. Luzik, po prostu. Przecież jak komuś zależy to da radę. Pewnie komuś nieżyczliwemu wobec władzy takie podejście do mieszkańców miasta może się wydać nieco aroganckie, bo to przecież - jak zaznaczył sam prezydent - z ich pieniędzy utrzymywana jest galeria, więc to w niej powinni zobaczyć to, co chcą zobaczyć. Nie dajmy jednak porwać się fali nieżyczliwych sądów.

Dajmy również odpór tym, którzy złośliwie zadają pytanie, dlaczego to pan Michniowski ma decydować o tym co bielszczanie mogą oglądać, a czego nie mogą w Galerii Bielskiej BWA. Zadając takie pytanie udowadniają bowiem, że w ogóle na sztuce się nie znają i jej nie rozumieją. Każdy, kto widział Saddama zanurzonego w basenie, wie że dzieło to i tak, za cholerę nie konweniowało z całą wystawą, a jego oglądanie niosło z sobą poważne ryzyko. Jakie? Prezydent Michniowski, jako odpowiedzialny za sztukę w Bielsku-Białej i ocenzurowanie wystawy (dziękujemy!), wie najlepiej!

Z całej afery wszyscy powinni wyciągnąć wnioski. A najbardziej sama Galeria BWA. Niech organizuje projekty niekontrowersyjne - sugerowane na przykład nobliwe wystawy pejzaży lub martwej natury - i wszyscy będą mieć święty spokój. A o to przecież na prowincji głównie "się rozchodzi".

wtorek, 17 października 2006
O aferze z Sharkiem - donoszą Czesi
William Hollister przysłał mi tłumaczenie artykułu, ktory ukazał aię tydzień temu w czeskim dzienniku "Lidovy Noviny" (4.10). Tekst dotyczy oczywiście wyrzucenia "Sharka" z ekspozycji w Bielsku-Białej.


LIDOVY NOVINY Wednesday October 4, 2006
David Cerny's Shark forced to Swim from Polish Gallery.
Petr Sourek

Czech artist David Cerny's Shark—Saddam Hussein pickled in a giant
aquarium of formaldehyde—has become a thorn in the eye of Zbigniew
Michniowski, deputy mayor of Bielsko Biala, Poland. The artwork is
inspired by the dictator's reputed horrifying habit of feeding his victims to
sharks.

Zbigniew Michniowski so despised the work of art at Bielsko's BWA City
Gallery,  he decided the artwork should be tossed out of "his"
gallery. To be sure, the fate of the city gallery has long been a
concern near to Michniowski's heart: the deputy mayor is a machine
engineer, but the arts have always been close by. Indeed, before he
became deputy mayor, he was director of that gallery for one year, in
1994. Currently, as deputy mayor, he is responsible not only for
culture, but also tourism and city planning. Nevertheless, the gallery
is something he still considers to be his own.

Seeking to limit the waste of public resources and the dislike of the
citizens, the deputy mayor telephoned the gallery, on Saturday
September 9, the director of the gallery, and ordered her to remove
Shark if she didn't want to lose her job.

With no official explanation, Shark silently swam off to the nearby
Silesian-Polish city of Cieszyn. The Mayor of Cieszyn, Bohdan Ficek is
an engineer too, but he is man of the enlightenment as well. He has
seen Czech art before and he is well aware about how some Czech
artists incorporated the image of the pope into their work, employing
the same liberties as they would with other pop-cultural icons.

But beyond that, the Cieszyn mayor is of the opinion that politicians
should not use their time to interfere with such things.

Shadows of Humor

The exhibition was prepared by American scholar of Czech art, William
Hollister. Entitled "Shadows of Humor, a Czech Exhibition," the show
is a balanced overview of the recent and younger generation of
artists. From that context comes a selection of humorous or, rather,
anecdotal expressions of art that are in no way limited. Clearly, the
primary intention of the show was not to select work that would be
upsetting to a Polish public. Moreover, most of the artwork exhibited
had already been exhibited in the Czech Republic and internationally.

The way this show has traveled so far reveals something of what is
going on in neighboring Poland. In April 2006, the exhibition opened
in Wroclaw's BWA Awangarda city gallery. The political party League of
Polish Families protested that SuperStart the work of Ostrava art
group Kamera Skura, looked a bit like Christ on a cross. It's true
that this tarry-cloth garbed doll, with a motor inside, does look like
that. Let's say that the buzzing of the engine could somehow disturb
its godliness. Whatever the case, when the exhibition opened after the
summer holiday, September 8,  in Bielsko Biala, Superstart was not
included.  The next Monday, Shark wasn't either.
wtorek, 03 października 2006
Oświadczenie kuratora w sprawie cenzury "Sharka"

Bielsko Biala City Hall Censors Art from Czech Republic

 

"As curator of the Shadows of Humor exhibition (Wroclaw, Bielsko Biala, Moscow), it is my sad responsibility to announce that this art show can now be counted among a growing list of Contemporary shows that have been censored in post-Communist Poland."

William Hollister

Prague


On September 9, 2006, the Deputy Mayor of Bielsko Biala, Poland, Zbigniew Michniowski, contacted the City-owned gallery, Galerie BWA,  and with occulted threats demanded that a single work of art be removed from  Shadows of Humor, an exhibition of 30 artists and artistic groups associated with the Prague contemporary art scene, and working in the Czech and Slovak Republics. In doing so, a single local politician  created a controversy out of thin air.


Moreover, Michniowski, in censoring the exhibition, created chos and a climate of  panic as he apparently tried to prevent the specific nature of his intervention from being known to the public. On Tuesday, September 12, after multiple contacts by media, Michniowski agreed to take responsibility for censoring the show. But he has yet to be honest with the public about the exact manner in which he ordered the work to be censored.


Not Religious Art; not illegal in a Catholic Country


The work of art that Michniowski censored is David Cerny's Shark, which was originally presented publicly at the Biennale 2 in Prague, 2005.


"I am pleased to be exhibited in Poland for the first time," says artist David Cerny. "But I'm really confused to learn that one of my works, Shark, was ordered out of an exhibition in Bielsko Biala by Vice President Zbigniew Michniowski, and that the President Jacek Krywult failed to intervene even after Michniowski created a controversy where none previously existed."

"I don't get it. I know that in Poland it is illegal to insult anyone's religion. Okay. Now what about the character in Shark? I mean, is Saddam Hussein a religious figure? Does anybody worship him? Do the Poles put Saddam on same pedestal as Christ, or does this just reflect the ignorance of a couple of politicians? "

With the Bielsko Biala City's order to remove Shark confirmed, we brought the work to the Szara gallery in nearby Cieszyn, Poland, where the work will be until October 8.


"I am grateful to the mayor of Cieszyn who announced that it is not the business of a City official to censor art," added Cerny.

The exhibition Shadows of Humor, an examination of the post-revolution  Czech art scene, opened in Wroclaw's BWA Awangarda gallery in April 2006. The show opened in Bielkso Biala September 8, and the artworks remaining will be on display until October 15. The show is then expected to travel to Moscow -- where no problems with censorship are

anticipated.


Not News?


Censorship in Poland is a deadly serious subject. The censorship situation with David Cerny's Shark represents a radical change in the nature of what is censored in Poland.  Artist Dorota Nieznalska has been punished by Polish courts, ordered to perform community service after a work of art was found offensive to the Christian religion, she is still in court appealing the decision. In Bytom, Poland, gallery manager Sebastian Cichocki is currently being investigated for allowing a work of art by the Prague-based Guma Guar to be displayed.  There is a serious ambiguity with Polish laws  governing free speech, but it is clear that laws concerning religion and free expression have yet to be tested in court.


By banning from the Bielsko gallery Shark, Bielsko Biala city officials are actively encouraging the nature of that which is to be censored to gravitate from the realm of the religious or sexual, and now, anything goes. In a politically charged country, Bielsko City Censor  Michniowski has made the problem his business by fundamentally increasing the margin of what could be censored in his country.


When Cows are Horses


Some Bielsko politicians argue this blatant act of censorship is "not censorship." Indeed, the designated City Censor of Bielsko Biala still  declines to admit his gesture is a solid stamp into  the sad story of censorship in Poland. As far as we are concerned, "a rose by any other

name would smell as sweet," and the rhetoric of Zbigniew Michniowski does not smell very good.


In such censorship situations, it is vital to catch the issue, and define it for whatever it is, whenever such censorship sprouts.  If people don't do that, the problem will grow.


Poznan profesor of Art History, Piotr Piotrowski says:

 "Obviously, everyone can have his or her opinion on art. Including the Mayor of Bielsko Biala. The problem, however, is not the opinion, but making decision over what it has to be shown to the public. Art is for public, and if it's not shown publicly, the public cannot  get its own opinion on art. To keep this is the responsibility of those who  are making decisions. Poland is facing right now a huge wave of  censorship,  unfortunately. I am afraid it will be even stronger. This is sad. This is also why people from the art world should protest and do not acknowledge any  forms of censorship."

 Artists represented in Shadows of Humor international exhibition project:

Vasil Artamonov, David Bohm, Radovan Cerevka, Jiri Cernicky, David Cerny, Filip Cerny, Anetta Mona Chisa, Jiri Franta, Guma Guar, Marie  Hladikova, Jana Kalinova, Kamera Skura, Kristof Kintera, Lenka Klodova, Jan Jakub Kotik, Frantisek Kowolowski, Frantisek Lozinksi o.p.s., Vaclav Magid, Michal Pechoucek, Pode Bal, Rafani, Zdenka Rezacova, Katerina Seda, Matej Smetana, Jiri Suruvka, Vit Soukup, Lucia Tkacova, Linda Urbankova, Ivan Vosecky, Martin Zet.

 
1 , 2 , 3